Start / Nasze pasje

Nasze pasje

Uczniowie I LO mają szerokie zainteresowania. Kilku z nich postanowiło podzielić się swoimi pasjami i opisać często niecodzienne hobby. Jeżeli chcesz dołączyć do nich, prześlij informacje o sobie.

Hej. Jestem Anielka Nowak i dziś chcę podzielić się tym, co jest moją pasją, a raczej pasjami!
I LO w Pleszewie ukończyłam w 2013 roku. Następnie udałam się do Studium Animatorów Kultury w Kaliszu i tam na specjalizacji teatr i fotografia miałam okazję rozwinąć w pełni swoje skrzydła. To właśnie tam zaczęła się moja przygoda z praca na deskach teatru i animacja

Miałam okazję współpracować z Kaliskim teatrem, zagrać w reklamach, a nawet być współzałożycielem Ostrowskiego Teatru Piosenki! Świetnie też pracowało się z zespołem animatorów z Uciechowa: animowaliśmy na przyjęciach dla dzieci, wcielaliśmy się w postaci z bajek, robiliśmy zajęcia cyrkowe, malowanie twarzy, pracowaliśmy w sklepach, występowaliśmy na paradach, itd… Było bardzo intensywnie, ale też bardzo ekscytująco.

Po szkole wyjechałam do Irlandii. Tutaj wraz z innymi kreatywnymi rodakami założyłam grupę artystyczną The Dramakers. Tworzymy wspólnie sztuki i filmiki, często według mojego scenariusza i reżyserii. Świetnie bawimy się też w Polskiej Grupie Improwizacyjnej, z którą to tworzymy przedstawienia improwizowane dla polskiej widowni w różnych miastach Irlandii.

Moją wielką pasją jest również muzyka, dlatego też z wielka radością gram sobie od czasu do czasu na ukulele. Moja mała muzyczna rodzina zawiera juz: Gitare, trzy ukulele, harmonijki, sansule, zenzule, kalimby, hand pan, misy tybetanskie… Jedno jest pewne, mam zakaz zbliżania się do sklepów muzycznych 😀
Mieszkając w Dublinie mogłam też rozwinąć kolejną swoją pasję jaką jest taniec! Uczę bachaty oraz salsy, a następnym tańcem, jakiego chciałabym się nauczyć jest kizomba. Dzięki tańcu poznałam wielu ciekawych ludzi z różnych kultur i krajów.

W ciągu lockdownu niestety nie były możliwe ani występy ani tańce, więc postanowiłam skupić się na czymś nowym i od października zeszłego roku założyłam działalność You Give Me Butterflies i zaczęłam malować. To pozwoliło mi zająć się czymś kreatywnym i rozwinąć nowe umiejętności. Obecnie maluje głównie portrety zwierzaków na płótnie lub na małych przedmiotach: breloczkach, zakładkach do książek, magnesikach itd.
Ciągle szukam nowych zajęć, aby rozwijać się artystycznie. Wspaniale jest móc poznawać nowych, utalentowanych ludzi, artystów, uczyć się od nich i czerpać inspiracje.

Jeśli Ty też jesteś duszą artystyczną nie daj się codzienności! Zrób dla siebie coś fajnego, podejmij nowe wyzwanie, a zobaczysz ile sprawi Ci to radości!

aniela nowak

Paweł Milczarek – absolwent LO
Ultrarunning – to moja pasja, którą zaraziłem się stosunkowo niedawno. Od 2010 roku biegałem tylko krótkie kawałki i raczej typowo dla siebie – rzadko brałem udział w zawodach.

Zawsze lubiłem biegać na łonie natury. Fascynowało mnie bieganie przed świtem i obserwowanie budzącej się do życia przyrody omijającej miejski zgiełk i ludzi – tylko szum wiatru i dźwięk porannej fauny itp. Do czasu. Wszystko zaczęło się w roku 2016, kiedy to usłyszałem o biegu o nazwie UTMB „Ultra Trail du Mont Blanc”.
Postanowiłem, że wezmę w nim udział i tyle. Droga, którą pokonałem by to uczynić nie była dość prosta, aczkolwiek udało się.

Choć dziś, gdy spoglądam na „aż” 4 biegi ultra, które pokonałem przed UTMB, stwierdzam, że porwałem się z motyką na słońce. Aczkolwiek bieg ukończyłem i z nie aż tak złym wynikiem, zważywszy na to, że 1/3 zawodników odpadła oraz, że dla większości „ultrasów” UTMB to wisieńka na torcie w ich dorobku biegowym. Nie wspominając o tym, że wbieganie – po przebiegniętych 170 km z 10000 metrową deniwelacją – na metę z Polską flagą w Mekce światowego Ultrarunningu niejednemu mogłoby wycisnąć łzy z oczu.

Dzięki temu, połączyłem dwie pasje – do Tatr z bieganiem po nich (co kiedyś wydawało mi się hejterskim absurdem). Dziś, mniej więcej dwa razy w miesiącu wyjeżdżam by pobiegać w Tatrach, bez względu na porę roku. Zwyczajnie w świecie stało się to moją receptą na życie. Niemniej nie jest to pasja, która „zarobi na siebie” ale nie o to w tym przecież chodzi.

Sądzę, że każdy, kto choć trochę kocha sport, ukierunkuje życiowe priorytety w stronę ultra i jest w dobrej kondycji zdrowotnej, mógłby uprawiać taki rodzaj pasji.

Nie mam rodziców z wypchanym portfelem, a zawodowo pełnię służbę w Państwowej Straży Pożarnej. Zatem by móc realizować cele musiałem zacząć wyciągać z siebie trochę więcej niż bieganie z przysłowiowej nogi na nogę. Ponadto służba w PSP oprócz ogromnej satysfakcji z niesienia pomocy innym, w przeciwieństwie do wielu innych profesji pozwala mi czasowo na realizację treningów w Tatrach i oczywiście na sam udział w biegach. Biegając z nogi na nogę biegałem około 700km rocznie. Teraz przebiegam ponad 3000km rocznie, co i tak nie jest jakimś super wynikiem.
Reprezentuję także Komendę PSP, w której pełnię służbę w biegach strażackich, co również daje mi możliwość rozwoju.

Cel uświęca środki – może zabrzmi to nieskromnie, ale za sprawą „trochę lepszych” wyników udało mi się pozyskać Sponsorów, dzięki którym po części mogę brać udział w zagranicznych biegach, czy to w Dolomitach, Pirenejach czy dookoła Mt. Blanc – dla mnie jest frajda i możliwość, a dla Sponsorów reklama.
Kiedyś podziwiałem wschód słońca z pobliskich ścieżek polnych lub leśnych. Dziś mogę podziwiać wschody i zachody słońca z Rysów itd. wbiegając na nie nieco wolniej niż na łąkę. Oczywiście zjawisko wschodu z obu perspektyw jest nadal piękne. Trenuję, naturalnie, również na nizinach. Aktualnie wyznaczam sobie nowe biegowe cele, mimo tej całej otoczki covidovej.

W sierpniu tego roku będę miał okazję pobić swój wynik z UTMB 2018, a w czerwcu wystartuję w Lavaredo Ultra Trail (120km) w Dolomitach.
Więcej informacji, znajdziecie na: Road to UTMB –
– https://www.facebook.com/Pawlicza/ oraz https://www.youtube.com/user/milczarku/videos

Pozdrawiam wszystkich „Ogólniaków” oraz Belfrów – zamieńcie marzenia na cel, wyznaczajcie i realizujcie je, bo marzenia mogą się nie spełnić – w celach jest się panem własnego losu.
Drodzy uczniowie, życzę Wam, abyście bez względu na zainteresowania, znaleźli (najlepiej dla Was już na etapie szkolnym) osoby, które ukierunkują Was w tym, co chcielibyście robić w życiu, które znajdą w Was talent, pasję, et cetera. Do zobaczenia na szlaku.

zdjęcie begacza w góach

Michał Giza

Moje hobby związane z Lego towarzyszy mi od dziecka. Z początku składałem jedynie gotowe zestawy, lecz po jakimś czasie sam zacząłem budować własne konstrukcje. Kilka lat temu postanowiłem poeksperymentować z tworzeniem filmów i animacji przy pomocy klocków. Próba, pomimo wielu komplikacji, okazała się być sukcesem, który pozwolił na stworzenie kilku ciekawych projektów. Swoją pasję kontynuuję do dziś, ale nie traktuję już jej aż tak poważnie. Fragmenty moich filmików zawarte są w poniższej kompilacji.

kadr z filmu ucznia

Zespół „Bane” – kilka słów o młodych muzykach.

Zespół Bane to grupa składająca się z absolwentów i uczniów naszego liceum. Swój debiut na dużej scenie zapoczątkowali w czasie obchodów Dni Pleszewa i organizowanego „Talent SHOW”, podczas którego zdobyli główną nagrodę i nagrodę publiczności.

Zespół powstał 2015 roku z inicjatywy Adrianny Zagrodnickiej, Martyny Sokowicz i Karola Pilarskiego. Obecnie grupa składa się z 9 osób: Igor Borowski i Justyna Dopierała – wokal, Maciej Kaseja – gitara elektryczna solowa, Jakub Dyoniziak – gitara elektroakustyczna, Mikołaj Narkun – gitara basowa, Karol Pilarski – instrumenty klawiszowe, Igor Jopp – perkusja, Adrianna Zagrodnicka – skrzypce, instrumenty perkusyjne, Martyna Sokowicz – skrzypce, chórki.

Nie lada wyzwaniem dla grupy był wybór nazwy zespołu. BANE z języka angielskiego oznacza „zgubę”. Muzyka jak mówią członkowie zespołu stała się ich „zgubą” zabierającą czas oraz siły, ale w ten pozytywny sposób – podkreślają muzycy. Łączą spokojnie pasje z nauką, przygotowując następne utwory, teledyski, koncertu.

szkolny zespół muzyczny

Cześć nazywam się Maciej jestem absolwentem tego Liceum, a moim hobby jest bieganie.

Pierwszy raz poza wf założyłem buty by pobiegać w czerwcu 2016 roku , po oglądaniu transmisji na żywo na twitch.tv gdzie streamer opowiadał o ty jak zaczął biegać. Moje bieganie rozwinęło się w 2018 roku gdy zacząłem uczęszczać na zajęcia ogólnopolskiej akcji „BiegamBoLubie”. Tam poznałem pleszewską część biegaczy. Brałem udział w okolicznych biegach np. „Bieg Przemysława” gdzie w 9 edycji byłem na II miejscu w kategorii Najlepszy Pleszewianin na dystansie 5km. Moim największym dotychczasowym osiągnięcie był „VI Pleszewski Bieg Policz Się Z Cukrzycą” gdzie podczas tego koleżeńskiego biegu udało mi się ukończyć pierwszy maraton (42km 195m) i to na śniegu. Teraz czekam na wznowienie biegów masowych by zdobyć oficjalne wyniki w biegu półmaratońskim i maratońskim, a co ważniejsze znów poczuć pozytywną energii płynącą z przeróżnych eventów biegowych.

biegnący uczeń

Cześć wszystkim. Mam na imię Marcin i jestem absolwentem tego liceum.

Chciałbym wam opowiedzieć troszkę o moim hobby. Jest nim zegarmistrzostwo. Od paru dobrych lat interesuje się starymi zegarami – przedwojennymi i starszymi. Samodzielnie przeprowadzam ich renowacje. Rozbieram każdy zegar w drobny mak, myje, poleruje, składam i konserwuję. Sprawia mi to bardzo dużo przyjemności. Początku mojej pasji trudno jest mi poszukać. Od małego dookoła otaczały mnie zegary, w pleszewskim ratuszu, kościele, w szkole czy też w domu. Nawet jeden jest w naszym liceum przy sekretariacie.

W rozwinięciu zainteresowania nieświadomie pomogła mi babcia. Miała zawsze w korytarzu taki stary zegar i bardzo ciekawiło mnie jak on działa. Nakręcała go raz w tygodniu, ustawiała godzinę i w jakiś dziwny i niepojęty dla mnie sposób on chodził. Zawsze mnie to interesowało, ale babcia nigdy nie pozwalała mi go dotykać, bo bała się że go zepsuję. Któregoś razu udało mi się naprawić rosyjską kukułkę, którą babcia miała w szafie na piętrze. Ona oczywiście nie wiedziała o tym że ją ruszałem bo podejrzewam, że była by zła. Ale właśnie to, że naprawiłem ten zegar spowodowało że chciałem mieć ich więcej i je naprawiać. I mój bzik na ich punkcie zaczął się pogłębiać.

Zaczynałem od tańszych modeli upatrzonych w internacie. Z tygodnia na tydzień, z miesiąca na miesiąc zegarów przybywało i przybywało. Niekiedy też pare sprzedawałem by kupić lepsze. I obecnie jest ich około 50. W kolekcji mam zegary kominkowe, gabinetowe, eklektyczne, stojące… Dużo by wymieniać bo jest mnóstwo rodzai, marek, modeli. Myślę że tak w skrócie udało mi się coś opowiedzieć.

uczen z zegarem

Archiwalne wpisy – link do strony.

Skip to content