Na zdjęciu uczennica na szkolnym korytarzu prezentuje dyplom.

Studia w najlepszych uczelniach USA

Czasami nie trzeba daleko szukać, żeby znaleźć inspirację. Jedną z takich osób, która na pewno zmotywuje do działania wiele osób jest Wasza koleżanka, Dominika Slebioda. Na czym polega jej sukces? O tym opowie sama Dominika.

Cześć, jestem Dominika i mimo, że dopiero teraz jestem w klasie maturalnej to już maturę zdałam…, ale amerykańską; tzw. SAT.

Zdecydowałam się na to, ponieważ chciałabym studiować na jednej z najlepszych uczelni na świecie znajdującej się w Stanach Zjednoczonych.

Przygotowanie się do egzaminu nie było łatwe z uwagi na to, że musiałam je pogodzić z życiem szkolnym, jak i obowiązkami domowymi, a także działalnością we wspólnocie parafialnej.
Kupiłam wiele książek z różnych wydawnictw z zadaniami i opracowaniami, które przerabiałam w wolnym czasie. Korzystałam z kilku wydawnictw, gdyż każde przedstawiało inne podejście do podobnych zadań i dzięki temu mogłam spróbować każdego i wybrać to, które najbardziej mi odpowiadało.

Dodatkowo po rejestracji na egzamin otrzymałam dostęp do aplikacji, w której można było rozwiązać kilka testów próbnych. W tej samej aplikacji zdaje się także ten właściwy egzamin, ale trzeba udać się do centrum egzaminującego, które znajdują się tylko w kilku miastach w Polsce. Na miejscu otrzymamy kod dostępu. Oczywiście otrzymanie kodu nie jest takie łatwe. Najpierw trzeba pokazać egzaminatorowi bilet, który jest automatycznie wysyłany przez system na tydzień przed egzaminem, potem dokładnie wszystkich sprawdzają i odbierają telefony, które przechowują starannie zamknięte w woreczkach, a następnie przydzielają miejsca.

Na stole można mieć jedynie urządzenie z zainstalowaną aplikacją egzaminacyjną, dwa długopisy lub ołówki, kalkulator zgodny z wytycznymi i trzy kartki na brudnopis, ale nie można przynieść własnych kartek, lecz dostaje się je na miejscu.

Po wszystkich procedurach można uruchomić aplikację i wpisać kod startowy. SAT jest podzielony na dwie główne sekcje – język angielski i matematykę – między którymi jest krótka przerwa na posilenie się i złapanie chwilki oddechu.

Po skończonym egzaminie odbierany jest brudnopis, a wcześniej zarekwirowane rzeczy oddane. Wyniki są ogłaszane po około dwóch tygodniach i automatycznie każda uczelnia ma do nich wgląd wraz z innymi danymi, które podajemy w aplikacji (dane osobowe, średnia ocen przeliczona na GPA, inne osiągnięcia, zainteresowania).

Dzięki temu, że zdałam amerykański egzamin maturalny na 90% i znalazłam się w najlepszych 5% spośród wszystkich zdających z ostatnich 3 lat to na dzień dzisiejszy, skontaktowało się ze mną już 18 uczelni, w tym Johns Hopkins University, Duke University i UChicago. Niektórzy wysyłali tylko swoją ofertę, inni zaproszenie na dni otwarte lub rozmaite prelekcje, a jeszcze inni propozycje stypendium, a nawet zagwarantowanie przyjęcia wraz płatnymi praktykami, w zaprzyjaźnionych z uczelniami firmach.

Na zakończenie chcę powiedzieć, że warto było ponieść ten trud.

Fot. Archiwum LO.

Udostępnij: